Klękam przy wielkim głazie. Opieram o niego czoło. Jest przyjemnie chłodny. Za bardzo nie wiem gdzie jestem. Wiele zmieniło się w Erger*, odkąd ostatni raz podróżowałem.
Zduszam wszystkie podstawowe potrzeby naczynia. Należę do Sinri**, mrocznych wręcz doskonałych. Chodź nazywam się Daemon. Mój stary pojemnik nie odczuwał głodu czy pragnienia, był wręcz idealny. Wiem, wiem… Prawie robi wielką różnicę. W tym wypadku też. Stare naczynie się potłukło.
Podbiega do mnie mała, kocia zmora. Wtula się w dłoń, drapię go za uchem. Mruczy… Jak ja kiedyś… Piepszone bóstwo… Piepszona rada…
„Miau!” Słyszę z dołu. Dwukolorowe ślepka wpatrują się we mnie. Ostre ząbki skubią mój opuszek. Delikatnie przeglądam jego myśli. Dowiaduje się, że nazywa się, Quin, że łowcy zabiły całe jego stado. Biedaczek. Zabiorę go ze sobą.
Słyszysz Colin, masz się nim opiekować.
Nie odpowiada mi. Ale to nic. Nie mam, czym się przejmować.
Zmorka zasypia na moich kolanach. Sam czuję, iż pomału odpływam w świat Morfeusza.
***
Wracam do świata żywych. Dziwne, że dalej kontroluje naczynie. Ktoś obmywa mi twarz zimną ściereczką. Otwieram oczy. Ruda mroczna zanurza szmatkę w misce.
-Gdzie Quin- chrypię, bo nigdzie nie widzę malucha.
-Mała zmora?- Pyta kobieta. Kiwam głową na tak. – Pan zabrał go do siebie. Na pewno nic mu nie jest.
Próbuje podnieść się, ale ruda powstrzymuje mnie. Warczę, odpycham jej dłoń.
Drzwi skrzypią. Futrzana kulka wskakuje na łóżko. Uśmiecham się do niej i drapię za uchem. Ostre ząbki skubią mojego palca. Ciepły języczek zlizuje kropelki krwi.
Dopiero po chwili zauważam osobę stojącą w drzwiach. Przenikliwymi oczami obserwuje mnie.
- Mort – szepczę pod nosem. W odpowiedzi puka w mur wokół mojego umysłu. Wpuszczam go. Spokojnie bada moją psychikę. Próbuje rozluźnić się, zająć czymś myśli.
Kobieta musiała już wyjść, jej stołek stoi pusty.
Niespodziewanie, silne ramiona oplatają mnie.
„Daemon” słyszę tuż przy uchu. Uśmiecham się…
Kotek wpycha się na moje kolana…
Chyba jestem szczęśliwy…
***
Siedzę skulony w kącie umysłu. Dlaczego On mnie tak nienawidzi? Dlaczego on we mnie siedzi? Dlaczego jestem tak słaby? Tak słaby, że nie potrafię nic zrobić. To boli… Boli tak strasznie…
*Erger- z języka mrocznych oznacza Bezświat, Kraina Pierwotnego Stworzenia. Kraina, w której dzieje się akcja „”Defect of Mind”, wymyślona w pełni przeze mnie.
**Sinri- z jez. mrocznych Pierwszy mroczny, czyli osobnik należący do Rady Ośmiu.